Hutnik Kraków | Stowarzyszenie Nowy Hutnik 2010 - oficjalna strona
nippongo íslenska suomi < a href="http://www.nh2010.pl/manifest,hu.html">magyar italiano français russkij slovenský espana deutsch english polski

3L (3): Dzięki Drużyno!

Niedziela, 18 sierpnia 2019
Niesamowite emocje przyniosło niedzielne spotkanie III ligi pomiędzy Hutnikiem a Wisłą Sandomierz.
Gospodarze od 31 minuty grali w dziesiątkę, po drugiej żółtej kartce dla Patryka Kołodzieja, przegrywali już 1-3, ale w ostatnich 10 minutach doprowadzili do remisu i byli blisko zdobycia zwycięskiej bramki!
Mecz rozpoczął się od ataków Hutnika. W pierwszym kwadransie najlepszą okazję do zdobycia bramki miał Kamil Sobala, ale uderzył obok słupka. W 20 minucie debiutujący w III lidze sędzia Krzysztof Pachołek ukarał żółtą kartką Kołodzieja, co mogło wprawić w zdumienie, gdyż faul w środku pola defensywnego pomocnika Hutnika niczym nie różnił się od podobnych przewinień zawodników gości, których arbiter jednak w ten sam sposób nie karał. W 27 minucie Mateusz Zając świetnie obronił uderzenie Krzysztofa Zawiślaka, ale już po kilkudziesięciu sekundach popełnił błąd, mijając się z piłką po dośrodkowaniu z prawej flanki i tym razem Zawiślak uderzeniem głową dał prowadzenie Wiśle.
W 31 minucie sytuacja gospodarzy skomplikowała się jeszcze bardziej. Kołodziej powalił na ziemię uciekającego mu Zawiślaka i arbiter bez zawahania sięgnął po drugie "żółtko". Hutnicy przez ponad godzinę zmuszeni byli radzić sobie w osłabieniu liczbowym. Przed przerwą mogło być 0-2, ale tym razem Zając znakomicie obronił uderzenie kapitana gości Jarosława Piątkowskiego.
W przerwie meczu za Tomasza Ogara na boisku pojawił się pomocnik Mateusz Reczulski, a miejsce na środku hutniczego ataku zajął Kamil Sobala. Hutnicy cały czas dążyli do wyrównania. W 55 minucie Arkadiusz Garzeł po rzucie rożnym znalazł się w dobrej sytuacji pod bramką przyjezdnych, ale uderzył nad poprzeczką. Jednak już minutę później szybko wyprowadzona akcja przez Mateusza Gamrota i dalekie podanie Krzysztofa Świątka trafiło do Sobali i przyniosło gola na 1-1! Kamil uwolnił się spod opieki jednego ze stoperów i strzałem obok słupka pokonał Stanisława Wierzgacza!
Gospodarze nie kalkulowali i nadal to oni byli stroną wiodącą. W 63 minucie po strzale Świątka i rykoszecie od obrońcy piłka nieznacznie minęła słupek bramki gości. Cóż z tego, gdy grająca z kontry Wisła w ciągu dwóch minut wyprowadziła dwa - wydawało się zabójcze - ciosy. W 72 minucie Zawiślak wykorzystał centrę z lewej flanki i po raz drugi główkował do bramki. A trzy minuty później kontra Piątkowskiego została wykończona przez Kacpra Piechniaka i wynik brzmiał 3-1. Dodajmy, że chwilę przed tym trafieniem to Reczulski i Sobala byli bardzo blisko zdobycia gola na 2-2.
Nie był to koniec emocji na Ptaszyckiego. Kiedy w 80 minucie Gamrot uderzył z rzutu wolnego, a Wierzgacz popisał się kolejną skuteczną interwencją, wydawało się, że mecz zakończy się drugą z rzędu domową porażką gospodarzy. Hutnicy nie zrezygnowali z walki. W 83 minucie Sobala otrzymał idealne prostopadłe podanie od Tomasz Jaklika, znakomicie dograł z prawej flanki w pole karne, gdzie „Święty” precyzyjnym uderzeniem z pierwszej piłki przy słupku, zdobył kontaktowego gola!
Hutnik rzucił na szalę wszystkie siły. Z boiska zeszli Gamrot i stoper Norbert Leśniak, a na murawie pojawili się kolejni zmiennicy – dwaj niedawni juniorzy Miłosz Drąg i Filip Handzlik. Roszady te jeszcze bardziej napędziły ataki gospodarzy. Kolejny strzał Świątka nieznacznie minął słupek, po kolejnym rykoszecie od rywala. Wreszcie nadeszła 89 minuta. Dynamiczna akcja lewą stroną Handzlika, podanie do Reczulskiego, który w znakomitym stylu przyjął piłkę, zarazem mijając obrońcę i huknął do siatki wprawiając w ekstazę najwierniejszych fanów. Prawdziwych Kibiców, którzy w przeciwieństwie do garstki (w większości internetowych) hejterów - wieszających przysłowiowe „psy” na trenerze i zawodnikach jeszcze w trakcie ich heroicznej walki na boisku - nie opuścili swojego zespołu w trudnej chwili i wytrwali w dopingu do końcowego gwizdka arbitra Pachołka.
Co by się działo na Suchych Stawach, gdyby w czwartej minucie doliczonego czasu gry ostry strzał sprzed pola karnego w wykonaniu Arka Garzeła nie został sparowany przez golkipera gości Wierzgacza? Tego niestety możemy się tylko domyślać...

Podsumujmy. Hutnik stracił dziś dwa punkty. Hutnik strzelił trzy gole grając w osłabieniu. Hutnik przegrywając 1-3 w 80 minucie doprowadził do remisu. Hutnik, zważywszy na okoliczności dzisiejszego meczu, pokazał prawdziwy hutniczy charakter.
Drużynie walczącej w ten sposób należą się wielkie brawa. Dziękujemy Panowie! To jest właśnie to, co sprawia, że nazywamy Was Dumą Nowej Huty!
Kibice tego klubu i tego zespołu, z pewnością pełni wiary odwiedzą w najbliższą sobotę pobliski Zabierzów, gdzie w konfrontacji z Jutrzenką Giebułtów piłkarze HKS powalczą o drugie wyjazdowe zwycięstwo w sezonie.

III liga grupa IV, 3 kolejka
Hutnik Kraków – Wisła Sandomierz 3-3 (0-1)
0-1 Zawiślak 28 głową
1-1 Sobala 56 (Świątek)
1-2 Zawiślak 72 głową
1-3 Piechniak 75
2-3 Świątek 83 (Sobala)
3-3 Reczulski 89 (Handzlik)
HUTNIK: Zając – Janecki (67 Jaklik), Leśniak (84 Handzlik), Garzeł, Tetych (68 Pyciak) – Sobala, Gamrot (74 Drąg), Kołodziej, Świątek, Linca – Ogar (46 Reczulski)
Ponadto na ławce: Dul
Trener: Janiczak
WISŁA: Wierzgacz - Franczak, Konefał, Czerwiak, Chorab - Piątkowski, Jeziorski, Tyl, Kmiotek (67 Piechniak), Dachnowskij (30 Sudy) – Zawiślak
Trener: Wójcik
Sędziował: Pachołek (Lubaczów)
Żółte kartki: Kołodziej (dwie), Leśniak, Sobala – Czerwiak
Czerwona kartka: Kołodziej (31 minuta)
Widzów 600

Tekst: Bartłomiej Sowa
Zdjęcie: Dziennik Polski